• Wpisów:11
  • Średnio co: 171 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 21:37
  • Licznik odwiedzin:1 410 / 2063 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Miłość zapukała do mnie z nienacka. Wogóle się jej nie spodziewałam. Zastałam ją pod domem pod postacią wysokiego chłopaka z brązowymi włosami z przystojną twarzą, pięknym uśmiechem i czekoladowymi oczami. Ubrany był w dżinsy i białą bluzkę z logo szkolnej drużyny piłkarskiej. Uśmiechał się.
-To chyba należy do Ciebie. -podał mi mój portfel, który musiał mi wypaść na trybunach podczas meczu. Zajrzałam do środka. -Nie martw się, nic nie zabrałem. -uśmiechnęłam się.
-Dziękuję. Może wejdziesz? -spytałam zaskakując samą siebie. Z góry byłam nieśmiała i nie zwracałam na siebie uwagę.
-Z chęcią. - odsunęłam się żeby mógł wejść po czym zamknęłam drzwi.
-Zrobić Ci herbaty? -kiwnął głową w odpowiedzi. Oglądał zjęcia wiszące w przedpokoju, które kiedyś mama je przywiesiła. Obecnym moim opiekunem jest babcia. Mama zmarła dwa lata temu. Została napadnięta kiedy wracała z zakupów, napastnik wbił jej nóż w klatkę piersiową i przebił płuco, potem uciekł z jej torebką. Na samo wspomnienie napływają mi łzy do oczu. Taty nigdy nie poznałam, zostawił mamę zanim się urodziłam. Wyszłam z kuchni z dwoma szklankami herbaty. -Proszę.
-Dziękuję. -powiedział biorąc ode mnie zklankę. -To Ty? -wskazał na jednoz wiszących zdjęć. Mała dziewczynka z bląd lokami i błękitnymi oczami siedziała na karmelowym kucyku z grzywą zaplecioną w warkoczyki. Uśmiechała się szczerze tak, że nawet oczy się śmiały. W tle była soczyście zielona łąka a w oddali zaczynał się las. Uśmiechnęłam sie na samo wspomnienie tego dnia. -Tak.
-Ładne. -spojrzał na mnie. Zaprowadziłam go do salonu a sama wróciłam do kuchni po ciasto. Postawiłam je na stoliczku. Siedzieliśmy w ciszy so czasu kiedy mój kot spadł z półki, która wisiała nad Dawidem. Spadając podrapał Dawida w policzek dość głęboko. Od razu podeszłam do niego, wzięłam kota i puściłam na ziemię. Wzięłam Dawida za rękę do łazienki. Usiadł na brzegu wanny. Podeszłam so niego, delikatnie chytając jego twarz dłońmi. Obejrzałam ranę. Podeszłam do półki. Wzięłam wodę utlenioną i kilka gaz. Przykucłam obok niego, polewając gazę wodą utlenioną. -Może troszkę zaboleć. -delikatnie przyłożyłam gazę do policzka. Dawid skrzywił się troszkę. Na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech współczucia. Opatrując mu ranę ciągle patrzył na mnie. Kiedy miałam skończyć odchylił się i zachwiał, chciałam go przytrzymać ale pociągnął mnie i obaj wpadliśmy do wanny. Dawid zaśmiał się. Po chwili dołączyłam do niego. Spojrzałam na Dawida a on pochwycił moje spojrzenie. Patrzyliśmy sobie tak w oczy przez dłuższą chwilę. Ja leżąc na nim z rękoma opartymi o jego klatkę piersiową a on obejmował mnie w pasie. Nachyliłam się on zrobił to samo. Pocałowaliśmy się. Całował mnie tek jakby ne wierzył w całą tą sytuację. Tak jakby chciał ją zapamiętać na zawsze. Chłonął mój sak a ja jego. Całowaliśmy się przez jakiś czas aż nie zabrakło nam powietrza. Widziałam jego szczęście w czekoladowych oczach. -Już dawno chciałem to zrobić. -uśmiechnął się. Ręką założył kosmyk moich włosów za ucho. -Od dawna obserwuję Cię. Nigdy nie znalazłem pretekstu rzeby do Ciebie zagadać, zawsze ktoś mi przeszkadzał. A kiedy dowiedziałem się, kto zgubił portfel zaoferowałem się że zwrócę rzecz jej właścicielowi. -zrobił kródką pałzę. -Kocham Cię i chcę być z Tobą. Podobasz mi się i pragnę Cię. Jesteś moim szczęściem. Nie potrafię nie myśleć o Tobie, zawsze siedzisz w mojej głowie i sercu. Zwłaszcza w sercu. -patrzył głęboko w moje oczy. Po chwili spytał. -Chciałabyś być moją dziewczyną? -patrzyłam na niego lekko zaskoczona. Zastanowiłam się przez chwilkę. Musiał wyczytać z moich oczu odpowiedź bo się uśmiechnął. -Tak. -powiedziałam z wielkim uśmiecham po czym go pocałowałam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Była sobie dziewczyna, która bała się konkubina swojej matki. Facet bił dziewczynę z byle jakiego powodu. Nigdy nie mówiła o tym matce, a siniaki zakrywała długimi rękawami. Pewnego dnia do jej szkoły przyszedł nowy uczeń. Chłopak każdego dnia w szkole obserwował dziewczynę. Na każdej przerwie ukradkiem zerkał na nią, a na przerwach obiadowych siadał niedaleko jej stolika. Któregoś dnia po szkole podszedł do niej.
-Hej, jestem Damian. Chodzimy razem do klasy.
-Wiem. Sorki, ale muszę spieszyć, pa.
-Zobaczymy się jutro w szkole?
-Nie wiem.
Po tych słowach odeszła. Kiedy weszła do domu mamy nie było tylko w kuchni na krześle siedział jej chłopak.
-Gdzie się szlajasz? Miałaś być pół godziny temu.
-Korki były.
-Nie wciskaj mi kitu.
Podszedł do niej i udeżył ją w tważ, tak że na policzku pokazało się małe rozcięcie. Chwyciła się za policzek i z płaczem wybiegła z domu.chodząc bez sensu, postanowiła że skończy z tym życiem w ciągłym bólu i strachu. Wspięła się na most.
-Już nikt mnie nie skrzywdzi. -wyszeptała.
Kiedy miała skoczyć usłyszała jak ktoś ją woła.
-Dagmara! Dagmara nie rób tego! Proszę! - zobaczyła, że Damian do niej podchodzi.
-Proszę nie skacz. Porozmawiajmy.
-I tak nie zrozumiesz.
-Skąd ta pewność?
Dagmara przez chwilę się wachała, ale zeszła z barierki.
-Co Ci się stało w policzek?
-Chłopak mojej mamy mnie bije a ona tego nie widzi.
-Nie zgłaszałaś tego na policję?
-Bałam się.
Chłopak podszedł do niej i ją przytulił. Dagmara poczuła się w jego ramionach bezpieczna. Razem następnego dnia poszli na policję. Po rozprawie dziewczyna była szczęśliwa.
-Dziękuję Ci za pomoc.
-Proszę. Chciałbym coś Ci powiedzieć.
-Tak?
-Zakochałem się w Tobie kiedy pierwszy raz Cię ujrzałem. Obserwowałem Cię z ukrycia, a kiedy zobaczyłem jak chcesz skoczyć z mostu bałem się, że stracę ważną mi osobę.
W odpowiedzi dziewczyna pocałowała Go.
-Teraz już mam dla kogo żyć. A moje życie będzie przy Tobie idealne.

----------------
Przepraszam, że nie dodawałam wpisów po prostu brak weny, ale znalazłam w moim starym zeszycię tę historię. Co o niej myślicie?
 

 
Przepraszam wszystkich za to, że nie dodawałam nowych opowiadań ale nie mam weny i nie wiem kiedy wróci jeszcze raz Was przepeaszam
 

 
Sorki, że przez dwa dni nic nie dodawałam ale jakoś nie mam weny postaram się dodać coś jutro albo w niedielę, ale pewna nie jestem. Jeszcze raz przepraszam.
 

 
- Idziemy na imprezę. - powiedziała moja przyjaciółka Karina. - Dzisiaj. Mam ochotę się wyszaleć. - uśmiechnęłam się. Wychodziłyśmy ze szkoły. Na przeciwko niej stał mój chłopak. Podbiegłam do niego i pocałowałam. Wolnym krokiem doszła do nas Karina. - Hej Paweł.
- Siema.
- Idziemy dziś na imprezę. Idziesz z nami?
- Z chęcią. - uśmiechnął się do mnie bardzo znanym mi uśmiechem, przeznaczonym tylko dla mnie. Przytuliłam się do niego. - Musze lecieć matka przyjechała po mnie. Narka wam. -Karina odwróciła się i podbiegła do czerwonej tojoty. - Gdzie idziemy? Mam jeszcze trochę czasu, więc nie muszę się śpieszyć do domu. - spytałam Pawła.
- A dokąd chcesz iść?
- Nie wiem.
- No to chodźmy na spacer nad staw.
- Ok. - złapaliśmy się za ręce. Wtulona do Pawła czułam się bezpiecznie i spokojnie. Jest moją drógą połówką serca. Dopełniamy się oboje. Około piętnastej odprowadził mnie do domu. - Widzimy się o wpółdo ósmej. - pocałował mnie delikatnie, smakując mnie. Kiedy skończyliśmy się całować weszłam do domu. Zjadłam obiad, okąopałam się i powoli przyszykowywałam się do imprezy. Około wółdo ósmej przyszedł Paweł. - Gotowa?
- Tak. - ubrana w mini, kabaretki i body, na 15 cm czarnych szpilkach. Pod klubem spotkaliśmy Karine. Była ubrana w bluzkę bez ramiączek, kródkie skóżane spodenki i wysokie buty. Włosy miała związane w ciasny kucyk na czubku głowy. Ja swoje zostawiłam rozpuszczone w naturalnych falach. Weszliśmy do środka. Podeszliśmy do baru. - dwa soki pomarańczowe. - powiedział Paweł.
- A dla mnie cola. - wtrąciła moja przyjaciółka. Tańczyliśmy w rytmie muzyki. - Zaraz wracam. - powiedziałam idąc w stronę łazienki. Umyłam ręce i przyjrzałm się swojemu odbiciu. Drobna twarz z zielonymi dużymi oczami, i wlosami w kolorze karmelu. Miałam na sobie lekki makijaż. Wyszłam z łazienki. - Cześć mała. Jak się bawisz? - zagadali do mnie dwóch chłopaków trochę stasi ode mnie. - Świetnie, a wy ?
- Też. Jestem Dawid a to Filip.
- Erin.
- Ładne i żadko spotykane imię.
- Dziękuje. Musze już iść chłopak i przyjaciółka na mnie czekają.
- Możemy z wami poimprezować?
- Jasne. - uśmiechnęłam się. Podeszłam do Pawła i Kariny. - Mamy nowych kumpli. Dawida i Filipa. To jest Paweł i Karina.
- Miło mi. - powiedział Paweł
- Nam również. - wszyscy tańczyli a w przerwach rozmawialiśmy o planach na wakacje. Rozejrzałam się. Nigdzie nie widziałam Pawła i Kariny. - Zaraz wracam. - powiedziałam do nowo poznanych kolegów. Przeszłam koło całującej się pary. Dopiero po chwili zorientowałam się, że całująca się para to mój chłopak i przyjaciółka. Szczęka mi opadła a do oczu napłynęły łzy. Musiałam wydać jakiś odgłos bo dziewczyna się odsunęła. Kiedy zobaczyła że się jej przyglądam spojrzała na mnie triumfalnie. Odwróciłam się i wybiegłam z klubu. Następnego dnia przed szkołą czekałam na Karine. Kiedy ją zobaczyłam podeszłam do niej z kamiennym wyrazem twarzy. - Ty suko jak mogłaś całować mojego chłopaka!? Dobrze wiesz że go kocham. A ty zrobiłaś mi takie świństwo. Najlepszej przyjaciółce.
- Poprawka, nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami. - powiedziała patrząc mi w oczy. - wykożystywałam Cię tylko, a ty się nawet nie zorientowałaś. Myślisz że czemu chodziłam z Tobą na imprezy? Tylko dlatego że zawsze poznawałaś nowych kolegów a ja przyokazji też. Gdyby nie ty żaden by na mnie nie spojrzał. Udawałam tylko że Cię lubię a tak naprawdę cię nie nawidzę. Tak po prostu, za to że jesteś. - odwróciła się i poszła do szkoły. Ja sobie ją odpuściłam. Chodziłam po parku. Nagle ktoś stanął mi na drodze. Uniosłam głowę i ujrzałam Pawła. - Chciałem Cię przeprosić i wyjaśnić całą sytuację. - przerwał, ale kiedy się nie odzywałam zaczął mówić dalej. - To ona mnie pocałowała a ja nawet nie mogłem jej odepchnąć bo trzymała moje ręce. Kiedy wybiegłaś wytłumaczyłem jej że nie chcę jej i nigdy nie będę chciał ponieważ mam Ciebie i tylko ciebie chcę. Kocham Cię i zawsze będę nawet jak mnie odrzucisz. - wpatrywałam się w niego ze łzami w oczach. - Idioto nigdy bym nie potrafiła Cię rzucić ponieważ za bardzo Cię kocham i zbyt mocno mi na Tobie zależy. - chwycił moją tważ w swoje dłonie i przyciągnął delikatnie do swojej. Pocałował mnie z takim pożądaniem i miłością że aż przeszły mnie przyjemne dreszcze, a wewnątrz mnie rozpalił się ogień. - Na zawsze razem. - wyszeptaliśmy oboje, przytuleni do siebie tak jakby żadne z nas nie chciało stracić drugiej połówki.

----------------------

Co o tym myślicie? Troszkę zmęczona jestem po całym dniu, a na dodatek dziś wyrżnęłam orła na pasach biegnąc na busa. Kolana mam zdarte a leginsy które miałam na sobie są jakimś cudem całe
 

 
Pieknego lecz troche chłodnego ranka Amanda szła do szkoły. Nienawidziła jej z wielu przyczyn, lecz jest ktoś dla którego z chęcią codziennie uczęszczała do szkoły. Dzisiaj koleżanki, które uważały się za lepsze od wszystkich, postanowiły, że tym razem ośmieszą ją na przerwie obiadowej. Nieświadoma Amanda siedziała przy jednym ze stolików jedzac swój posiłek. Nieznośne dziewczyny podeszły do niej z wrednym uśmieszkiem na twarzy.
-Cześć. Zajełaś nasz stolik. -powiedziała wysoka blondynka z lokami.
-Nigdy tutaj nie siadałyście. -odpowiedziała Amanda.
-Ale dzisiaj mamy ochotę tutaj usiaść. -tym razem głos zabrała szczupła i niska blondynka z prostymi długimi do połowy pleców włosami. -Znikaj stąd. -Amanda wzięła swoją tace podnosząc się z krzesła. Wysoka blondynka wysunęła swoją nogę pod nogi Amandy. Dziewczyna upadła prosto na tace. Całe jedzenie wylądowało na jej twarzy i włosach. Wszyscy w sali zaczęli się śmiać. Amanda wstała czujac ból w prawej ręce.
-Co za sierota. -Powiedziała niższa dziewczyna. Amanda z płaczem wybiegła z sali, o mało nie wpadając na chłopaka który się jej podobał. Ten spojrzał na nią a potem na dziewczyny które jej dokuczały. Podszedł do nich. -Skończycie jej dokuczać? Jeśli myślicie, że jest to fajne to się mylicie.
-Michał czemu obchodzi cię co czuje ta dziewczyna? Przecież ona jest z niższej grupy, nie to co ja. -przybliżyła się do niego kładąc dłoń na piersi.
-To co, nie znaczy że trzeba jej dokuczać. -odwrócił się i poszedł w ślad za płaczącą dziewczyną. Amanda siedziała pod drzewem na placu szkoły. Już nie była umazana jedzeniem, ale trzymała się za prawą rękę. Michał podszedł do niej.
-Hej nic Ci nie jest?
-Chyba nic, trochę ręka mnie boli. -chłopak pomógł jej wstać -Chodź zaprowadzę Cię do pielęgniarki. -Pielęgniarka stwierdziła że dziewczyna ma złamaną rękę. -Zawiozę Cię do szpitala. -powiedział Michał. Wziął dziewczynę za zdrową rękę. W szpitalu założyli jej gips. -Wiesz powiedziałem tym dziewczynom żeby zostawiły Cię w spokoju.
-Dziekuję. Amanda uśmiechnęła się do niego.
-Chciałbym Ci powiedzieć, że od dłuższego czasu obserwuję Cię i zakochałem się w Tobie.
-Amanda zerkneła na niego. Odwrociła się i pocałowała Go, on odwzajemnił jej pocałunek.

-------------

Podoba się ? Właśnie dziś znalazłam tą historyjkę, którą kiedyś napisałam
 

 
Prawdziwa miłość jest rzadko spotykana u ludzi. Większość myśli że jest zakochana a to tylko zauroczenie. A czym to się różni, tym że miłość jest wieczna a zauroczenie jest przejściowe.
Ja się niestety zauroczyła w takim jednym chłopaku. Podwórkowy maczo. Każdy rozsądny człowiek się go bał, a ci któży próbowali mu podskoczyć, no cuż sami się domyślcie. Prawdopodobie chyba to mnie do niego przyciągało, a to że ja byłam niska i drobna z bląd długimi włosami i dużymi błękitnymi oczami, ja jemu się spodobałam. To z nim pierwszy raz się całowałam a potem straciłam dziewictwo.
Wszystko się zaczęło pomiędzy nami psuć kiedy mu nie pasowało, że chcę spędzać trochę czasu ze swoimi znajomymi. Zabronił mi się z nimi spotykać. Wkóżył mnie tym i była pomiędzy nami awantura. Wtedy mnie udeżył. Rozciął mi wargę z której zaczła mi spływać krew po brodzie. Odwróciłam się od niego i pobiegłam prosto do domu.
Następnego dnia poszłam do swojego starego przyjaciela. Opowiedziałam mu wszystko. Powiedział że mam go rzucić bo nie powinien mnie tak traktować. A ja oczywiście głupia go broniłam.
Przez parę dni wszystko było dobrze do czasu kiedy mnie nie zobaczył z moim przyjacielem jak go przytulałam. Pokłucił się wtedy z dziewczyną a ja chciałam go jakoś pocieszyć. Wtedy Patryk się wkurzył i uderzył mojego przyjaciela. Przeprosiłam go za to i starałam się odciągnąć Patryka. Tłumaczyłam mu że między mną a moim przyjacielem nic nie ma. Wtedy wkurzył się jeszcze bardziej. Popchnął mnie na mór tak mocno że zaparło mi dech w piersiach. Złapał mnie za włosy unosząc moją głowę. - Nie będziesz mnie okłamywać dziwko! Wiem że mnie z nim zdradzasz! Zabiję gnoja! Pożałuje tego! I ty też kurwo! - Uderzył mnie z pięści w brzych. Zgięłam się wpół z bólu. Potem pare razy dał mi w twarz. Do oczu napłynęły mi łzy. Upadłam. Na sam koniec zadał mi parę kopniaków. Akurat wtedy przejeżdżała policja. Zostawił mnie w spokoju i uciekł. Policjanci zadzwonili po karetkę.
Teraz leżę w szpitalu ze złamanymi paroma żebrami, podbitym okiem, wstrząsieniem mózgu i złamanym nosem. Przez pare dni byłam nieprzytomna. Kiedy się obudziłam w środku nocy myślałam że siedzi obok i czeka żeby mi znowu zrobić krzywdę. Wrzasnęłam wtedy. Zapaliło się światło a moim oczom ukazała się przestraszona mama. Przytuliła mnie delikatnie.
Rankiem powiedziała mi że Patryk jest w więzieniu i czeka na proces.
Dwa tygodnie później było już po wszystkim. Mój były chłopak dostał dwadzieścia pięć lat więzienia. Za moje pobicie i kradzieże. Byłam szczęśliwa że wreszcie będę miała spokój i że będę wolna, pozostawiona swoim wyborom.
Od tamtej pory jestem ostrożna co do poznanych mi chłopaków. Nie chcę by moja sytuacja się znowu powtóżyła.
 

 
Kiedyś myślałam że życie nie jest nic warte, ale teraz po śmierci zdałam sobie sprawę, że się myliłam. Mam a raczej miałam 17 lat. Zginęłam w wypadku samochodowym. Przechodziłam przez pasy kiedy za zakrętu wyłonił się rozpędzony tir. Zginęłam na miejscu. Smierć była szybka i bez bolesna. Teraz jestem pomiędzy dwoma wymiarami, pomiędzy światem duchów a światem ludzi. Nad bezliściastymi drzewami wiszę i patrzę na parę nastolatkó, któży sie całują. Pewnie bym płakała gdybym nadal żyła.
Dzień przed wypadkiem rzócił mnie chłopak. Byłam w nim strasznie zakochana ,a tu nagle wystrzelił mi, że nic do mnie nie czuje i że to koniec. Nawet nie było mu przykro. Ja natomiast płakałam przez całą noc. Nie myślałam nawet o tym żeby sie zabić. Po prostu płakałam do poduszki.
Po śmierci myślałam że spotkam mamę. Zginęła pięć lat temu na raka, niestety był już nieuleczalny. Rozczarowałam sie kiedy jej nie ujrzała. Myślałam że pomoże mi w przejściu na drugą stronę. Chyba na to nie zasłużyłam. No bo jak? Za życia byłam diabłem wcielonym. Narkotyki, alkochol, kradzieże, szantaże, a nawet grożenie. Nie byłam dobrą córką. Zawsze rodzicom sprawiałam kłopoty. Teraz tego żałuję. Chciałabym dać wiadomość dzisiejszej młodzieży, żeby nie popełniała tych błędów co ja, bo nie warto. Nie chcę by sobie przez takie głupie rzeczy zniszczyli całe swoje życie. Chcę by kożystali z niego jak najlepiej ale z rozumem, którego ja nie miałam i nie mogłam poprawić.
Teraz przez resztę życia a raczej nieżycia będę sie tułała po świecie, sama, pożucona przez Boga i mamę.

---------------

Co o tym myślicie ? Podoba się ? Wiem że kródkie ale tak po prostu wyszło. Ne wszystkie historyjki będą długie
 

 
- Hej kochana, mam świetną wiadomość. Poznałam chłopaka. - Powiedziałąm do przyjaciółki. Razem szłyśmy na spacer po okolicy. - Ma na imię Damian i jest o rok starszy ode mnie. Ma kródkie ciemne włosy i zielone oczy. Wysportowany i bardzo miły.
- To świetnie. Może jak pomiędzy wami się zaiskrzy to pójdziemy kiedyś na podwójną randkę.
- Było by super! - Po spacerze siedziałąm w domu z książką w ręce. Byłam tak zaczytana że nie usłyszałam jak dostałam smsa. " Wyjdź z domu. Czekam obok trzepaka. D. " Od razu na mojej twarzy odmalował się uśmiech. Szybko się ubrałam i wyszłąm. Damian stał oparty o trzepak. Na mój widok stanął prosto z uśmiechem na twarzy. Podbiegłam do niego. - Cześć.
- Cześć. Mam niespodziankę. Chodź. - Poszłam za nim w stronę ruraparku. Damian kupił bilety na wszystkie atrakcje. Na sam początek poszliśmy na diabelskie koło. Troszkę się bałam więc przytuliłam sie do damiana. On czule objął mnie swoim silnym ramieniem. Kiedy zeszliśmy nadal tuliłąm sie do niego. Poszliśmy do pomieszczenia z krzywymi lustrami. Oboje śmialiśmy się tak że aż spływały nam łzy. Potem Damian podszedł do stoiska z piłkami rzucające do celu. Udało mu się trafić cztery na pięć. Z zabawek za wygraną wybrał dużego pluszowego misia. - To dla Ciebie. - podawając misia musnął moje usta swoimi. Wyszliśmy z ruraparku. Postanowiliśmy przejść sie po pobliskim parku. Było cicho, spokojnie i miło w towarzystwie Damiana. Po wszystkim odprowadził mnie do domu. Staliśmy wpatrując się w siebie. 1daniel patzrył na mnie z miłościa od pierwszego wejrzenia. Ja też się w nim zakochałam od pierwszzego wejrzenia. - Uznasz to za absurdalne ale ja zakochałam sie w tobie odką Cię poznałam. - Uśmiechnął się i oznajmił.
- Czemu uwazasz to za absurdalne? Ja też sie w Tobie zakochałem odką cię tylko ujrzałem i chcę być z tobą.- Pocałowaliśmy się. Tak z miłościa. Nigdy nie zapomnę tego pocałunku. Spodobało mi się to.

------------

Od tej pory Amanda żyła z Damianem do śmierci. Zakochani od pierwszego wejrzenia prawdziwą miłością poi grób.
 

 
-Kochanie idę na zakupy, za niedługo wrócę. -Wyszłam z domu , wsiadłam do samochodu i pojechałm do centrum. Na miejscu chodziłam od sklepu do sklepu. Kupiłam czerwone szpilki, dwie sukienki do połowy ud, spódniczke oraz trzy bluski na ramiączkach. Idąc do auta zauważyłam, że z opon uleciało powierze a w bagarzniku miałam tylko jedno koło zapasowe. Wtedy nie wydawało mi się, że coś się szykuje. Idąc drogą obok mnie zatrzymał się czarny samochód. Mężczyzna złapał mnie za ręce i wciągnął do niego. Przestraszona zaczęłam płakać starając się uciec. Niestety byłam zbyt słaba. Samochód zatrzymał się z piskiem opon przed chatką gdzieś w lesie. Mężczyzna zawlukł mnie do środka i przywiązał do łóżka. Potem zerwał ze mnie ubranie i zgwałcił. Wiedziałam że tego nie przeżyję. Ostatnią rzeczą jaką pomyślałam przed śmiercią był mój mąż. Nie chciałam go zostawiać ale nie miałam wyboru kiedy ktoś podcia ci gardło. Po wszystkim nie odeszłam do świata duchów. Stałam obok zabójcy i wpatrywałam się w niego. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że znam tego faceta, był to sąsiad z naprzeciwka, który zawsze przyglądał mi się. Widziałam jak pakował moje ciało do plastikowego worka i wywozi nad rzekę. Po wszystkim wrócił do swojego domu jakby nigdy nic. Zajrzałam do swojego ukochanego. W domu była policja. Wpadłam na pomysł, żeby na lustrze napisać im wiadomość. " Zostałam zamortowana przez sąsiada z naprzeciwka. Moje ciało zostało wyrzucone do rzeki. Sprawdzcie jego samochód i domek w pobliskim lesie. Katherin. " jeden z policjantów dostrzegł moją wiadomość kiedy ją pisałam. Policja zajrzała do sąsiada, oczywiście on udawał, że nic nie wie. Na szczęście policjanci postanowili sprawdzić jego samochód i dostrzegli moją krew. Wkońcu mój zabójca musiał pokazać im domek w lesie. Wszystko wskazywało na to że mnie zabił. Policja wzięła go na komisariat zakłówając w kajdanki. Pomyślałam o moim lubym i nagle znalazłam się obok niego. Płakał nad naszym zdjęciem. Nie potrafił w to uwierzyć. Zrobiło mi się smutno. Pochyliłam się i pocałowałam go w usta. Musiał poczuć mój pocałónek bo znieruchomiał. Na oknie napisałam " Kocham Cię i zawsze będę. " Odczytał moje przekazanie i wyszeptał " Zawsze będziesz w moim sercu Kate ." Wzruszyłam się. Nadszedł czas bym odeszła w zaświaty. Kiedy odchodziłam pojawił się podmuch zimnego powietrza pachnący moimi perfumami. Ostatni raz spojrzałam na miłość mojego życia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
25.05.2011.
Razem z koleżanką poszłyśmy na ruiny
starego domu (oczywiście do szkoły nie
poszłyśmy). Tam spotkałyśmy jej starych
znajomych. Dwie dziewczyny i trzech
chłopaków. Kamile, Sonie, Maćka, Piotrka i
Damiana. Byli ode mnie o rok starsi. Jeden z
nich, Maciek spytał się nas czy chcemy sobie
zajarać. Moja przyjaciółka powiedziała że tak.
Pierwszy raz jarałam maryśke. Było super.
28.05.
Codziennie chodziłyśmy na ruine i paliliśmy.
Damian powiedział nam gdzie można znaleść
dilera. Weronika ucieszyła się z tej informacji
( moja przyjaciółka). Zauważyłam że Kamila
jest razem z Maćkiem, a Sonia z Damianem
tylko Piotrek nie miał dziewczyny.
Rozmawiałam z nim o różnych rzeczach paląc
maryśkę.
31.05.
W szkole nie idzie mi dobrze. Ze
sprawdzianów dostaje kapy. Rzeby to
odreagować chodzęna ryine. Tym razem nie
było Maćka i Kamili. Powiedziałam Piotrkowi
że dostaje kapy, powiedział że szkoła to
przymus że jakby nie musiał chodzić to by nie
chodził. Zgodziłam się z nim.
05.06.
Czuje się okropnie kiedy nie palę. Ostatnio
Maciek przyniósł prochy. Od razu poczułam
się lepiej i humorek mi się poprawił.
Codziennie spędzałam dużo czasu z Piotrkiem.
Chyba się w nim zakochałam.
08.06.
Jestem szczęśliwa. Całowałam się z Piotrkiem.
Było cudownie. Odzieliliśmy się od reszty do
innego pokoju. Tylko we dwoje jaraliśmy i się
całowaliśmy. Teraz jestem pewna że się w
nim zakochałam.
10.06.
Nauczycielka powiedziała mi że jeśli się nie
wezmę w garść to mogę nie zdać. Olałam ja
na przerwie w kiblu zajarałam sobie. Od razu
poczułam się lepiej. Po szkole umówiłam się z
piotrkiem. Zaprosił mnie do siebie. Wtedy
zrobiliśmy to pierwszy raz. Trochę bolało ale
był zajebiście.
15.06.
Robimy to codziennie do tego paląc maryśkę.
Szkołą przestałam się przejmować. Rodzice
wyjechali na dwa dni. Wtedy nocował u mnie
piotrek. Ostatnio powiedział mi, że mnie
kocha. Ucieszyłam się.
21.06.
Nauczycielka powiedziała że jestem
zagrożona. Po tym przestałam chodzić do
szkoły. Spotykałam się z Piotrkiem. Maciek
pszyszedł z nowym towarem. Prochy.
Ucieszyłam się. Lubiłam palić maryśkę ale
prochy są lepsze dawają większego kopa.
28.09.
Z Piotrkiem jest coś nie tak. Chyba jest chory.
Boję się o niego. Podobno to coś poważnego.
Wydaje mi się że nie chce mnie martwić i
mówi że wszystko z nim w pożądku.
30.06.
Piotrek jest w szpitalu. Może umrzeć. Siedzę
obok niego i piszę ze łzami w oczch. Nie chcę
go stracić. Boje się samotnoś, życia bez niego.
Rodzice coś podejrzewają. Ne chcę trafić na
odwyk.
15.07.
Piotrek nieżyje. Moje życie legło w gruzach.
Przestałam chodzić na ruine. Siedzę sama
zamknięta w swoim pokoju. Do nikogo się nie
odzywam. Mam dość swojego życia.
18.07.
To jest ostatni mój wpis. Chcę dołączyć do
piotrka. Rodzice o niczym nie wiedzą, no bo
jak? Mój pamiętnik jest zakrwawiony.
Podcięłam sobie nadgarstki. Kocham was
mamo i tato przepraszam. Tak będzie
najlepiej. Wiem że kiedy mnie znajdziecie już
pewnie będę z Piotrkiem. Szczęśliwa.
Wybaczcie mi. Amanda.